Piątek, 23-10-2020
agrolajt.pl - logo menu

Mamy pogrom! 60 ognisk ASF u świń w ciągu miesiąca! DLACZEGO?

Edytowano: 25-08-2020 10:31:09
agrolajt.pl - Mamy pogrom! 60 ognisk ASF u świń w ciągu miesiąca! DLACZEGO?

Ponad miesiąc temu Ministerstwo Rolnictwa chwaliło się na swojej stronie, że ASF jest w odwrocie. Dziś mamy ogromny wzrost liczby wybijanych stad, likwidowanych gospodarstw, ludzkich tragedii. To załamanie tego sektora rolnego. Notowanych jest 18 ognisk ASF u świń więcej niż przez cały poprzedni rok. W sumie jest 66 ognisk choroby w gospodarstwach.

 

Idziemy po tragiczny rekord

 

Jeszcze miesiąc temu na stronach Ministerstwa Rolnictwa można było przeczytać: Dzięki skutecznym działaniom MRiRW i GIW z roku na rok systematycznie spada liczba ognisk ASF u świń. W 2018 r. zanotowano 109. ognisk, a w 2019 – 48 (spadek o 56 %). W 2020 r. wystąpiło 6 ognisk ASF u świń. Dziś idziemy po rekord, czy teraz minister Jan Krzysztof Ardanowski zabierze głos? Pod koniec sierpnia 2020 roku jest 66 ognisk ASF. Jest też zarażonych dużo więcej dzików niż rok temu.

 

Zaniedbania MRiRW i GIW

 

Nie od dziś wiemy, że chorobę przenoszą dziki. Zaledwie kilka dni temu pisaliśmy o tym, że zdechły dzik leżał na drodze 2 dni.

Dzik leżał dwa dni na drodze!

W tym czasie wirus mógł się przenosić na kołach samochodów, przez leśników, dziką zwierzynę, a nawet muchy! Obowiązkiem służb jest sprawna utylizacja truchła, jednak stało się to dopiero po interwencji rolników z Sekcji Trzody Chlewnej Polskiego Związku Rolnego. Rolnicy nie kryli oburzenia. To nie pierwszy raz, kiedy zmuszeni są podejmować taką interwencję.

 

Biłgoraj, ASF rozjeżdżany przez ciężarówki

 

A jak to się zaczęło w powiecie biłgorajskim? Nasz dziennikarz rozmawiał z rolnikami w tej sprawie.

Relacjonują oni, że pierwsze ognisko wybuchło u dużego hodowcy. Zostało wykryte na podstawie próbek krwi pobranej w celu wydania pozwolenia na sprzedaż zwierząt. Pomimo braku oznak choroby całe stado zostało wybite i ponownie od wybijanych sztuk zostało pobranych około 100 sztuk próbek do badań. Wynik, który przyszedł zadziwił wszystkich. Wszystkie próby miały wynik ujemny czyli były zdrowe!

 

Zdjęcie poglądowe. Tak wygląda w Polsce zabijanie świń, kiedy służby wykryją ASF.

 

Następne ognisko wybuchło na dużej fermie tuczu nakładczego, choroba była na pewno, bo upadki były bardzo duże.

Wielkie ciężarówki w asyście policji jeździły cały dzień trasą 74 w kierunku Lublina. Na drogach nie było żadnych mat do dezynfekcji.

 

Błąd weterynarii i dezynfekcja drogi

 

Następne ogniska ASF w tym regionie to już prawdziwy wysyp w małych gospodarstwach leżących przy tej trasie. Po dwóch tygodniach od drugiego ogniska lekarz wojewódzki zlecił dezynfekcję trasy 74. Można podejrzewać, że lekarze wiedzą, co zrobili źle. Pierwszy raz w historii walki z ASF dezynfekowano drogę! Rolnicy z okolic już wcześniej alarmowali, że samochody do przewozu padliny nie były szczelne.

 

Rolnicy idealni!

 

Dochodzą nas słuchy, że także po rutynowej kontroli służb weterynaryjnych choroba pojawiała się w gospodarstwie. Zachodzi obawa, że to właśnie lekarze weterynarii nie zachowują zasad bioasekuracji i przenoszą ASF z jednego gospodarstwa do drugiego. Pamiętamy filmy, gdzie próbki były pobierane bez żadnych kombinezonów, a padłe dziki przewożone samochodami, które mogły na kołach roznosić wirusa.

 

Zaniedbań jest wiele, jednak to do rolników służby potrafią się przyczepić, o to, że nieotwieralne okno nie jest osiatkowane czy mata dezynfekcyjna jest zbyt słabo mokra. Rolnicy zapewniają, że tak boją się choroby, że dbają o najwyższe standardy. Nikt obcy nie ma prawa wejść do chlewni. Każdy doskonale wie, że ASF w gospodarstwie oznacza koniec wszystkiego.

 

„To jest jak wojna, zabijane świnie, wrzask, całe wsie pozamykane, koniec gospodarzenia. Rolnicy nie potrafią powstrzymać łez, że to w co wkładali lata pracy przestaje istnieć” - opowiada portalowi AGROlajt.pl jeden z rolników na Lubelszczyźnie.

 

Produkcja upada

 

Według danych sprzed roku z Polski zniknęło nawet 100 tysięcy gospodarstw hodujących trzodę chlewną. Kto weźmie za to odpowiedzialność? Dlaczego minister rolnictwa nie reaguje na przypadki zaniedbań?

 

DLACZEGO?

 

Co chwila pojawiają się teorie spiskowe. Jednak rolnicy załamują ręce i nie wiedzą już w co wierzyć.

Jedną z teorii jest to, że ktoś specjalnie chcąc wykończyć małe, polskie, rodzinne gospodarstwa podrzuca chorobę. „Nagle podczas koronawirusa nie było przypadków ASF? Może weterynarze nie pracowali? A może osoby, które roznoszą chorobę miały przerwę?” - pytają rozwścieczeni rolnicy z Lubelszczyzny.

 

A.S.

Dodaj komentarz

huntly.pl

Jesteś zadowolony z naszej pracy? Wesprzyj zespół redakcyjny AGROlajt!

Zapisz się do newslettera - bądź na bieżąco!

Zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych (adres email) przez Sprzedawcę - AGROlajt.pl w celu marketingowym. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Mam prawo cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego dokonano na podstawie zgody przed jej cofnięciem. Mam prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, oraz prawo do przenoszenia danych na zasadach zawartych w polityce prywatności serwisu internetowego. Dane osobowe w serwisie internetowym przetwarzane są zgodnie z polityką prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z polityką przed wyrażeniem zgody.

Nasza strona korzysta z plików cookies, aby dowiedzieć się więcej przejdź do strony Regulamin i polityka prywatności

Akceptuję